CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!

czwartek, 28 maja 2015

65. They want to kill Niall, and I'm killing them!!

Kochani!!
Boli mnie wszystko.. W pracy cały dzień stoję, więc rozumiecie! :/ 
Ale jak widzicie udaje mi sie coś pisać, pomimo zmęczenia!!!

Objaśnienie:
J: - ja ( Nathalie),
R: - Rayn,
N: - Niall.
T1,T2: - Typ1, Typ2.
_____________________________

R: Wstrzymać ogień!! - usłyszałam głos Rayn'a. Słyszałam też jego kroki, dużo ludzi mu nie zostało. Zauważyłam po drugiej stronie jakąś ściankę, która mnie doskonale ochroni przed pociskami. Policzyłam w myślach do trzech i wybiegłam zza osłony. W biegu wystrzeliłam masę pocisków tak by zabić jak największą ilość osób. Nie tylko moje pociski fruwały, zanim dobiegłam do ściany poczułam jak coś ociera o moje ciało, potem jak coś się zagłębia.. Dostałam!! Schowałam się ze ścianą i zacisnęłam ranę. To wkurzyło mnie jeszcze bardziej! I myślę że już tylko Sokół został.. Zdusiłam w sobie ból i wychyliłam sie ostrożnie. Nie było go, same trupy!
J: Kurwa. - warknęłam do siebie i wyszłam zza ściany, szybko przeszłam przez drzwi do kolejnego pomieszczenie i zauważyłam jak w kolejnych drzwiach znika Rayn. Strzeliłam w jego kierunku zanim zniknął i usłyszałam jak syknął. Musiał dostać! W miarę swojego stanu doszłam do niego i zauważyłam że trzyma sie za plecy i ucieka. Wystrzeliłam kolejne i było po nim. Upadł na ziemie twarzą do dołu, nawet nie miałam siły do niego podchodzić. Wróciłam sie, słyszałam jakieś głosy, sprawdziłam ilość pocisków. Jeden tylko, wymieniłam magazynek i weszłam do pokoju pełnego martwych ciał.
T1: Nie ruszaj sie!! - krzyknął gdy tylko mnie zobaczył. Bez żadnego odzewy władowałam w niego ze dwa pociski i szłam dalej.
J: Nie mam czasu na pogaduszki! - powiedziałam do siebie i dalej kierowałam sie do wyjścia. 

http://3.bp.blogspot.com/-VsTT1XvnVJ8/UqBY4mcb2hI/AAAAAAAAFrY/xb3VTi6wOxM/s1600/tumblr_lvqlisHZ0C1r5z4sho1_500_large.gif
T2: Stój, bo strzelam! - kolejny typ wyszedł nie wiadomo skąd.
J: Ja strzele! - mówiąc to faszerowałam go amunicją. Chce już stąd jak najszybciej wyjść.. Wsiadłam do samochodu i starając sie nie zemdleć jechałam do pałacu. Z trudem, ale po jakiś 2o minutach byłam pod domem. Weszłam tylnymi drzwiami by nie spotkać po drodze i ukrytą winka wjechałam na piętro gdzie była moja sypialnia. Szybko przeszłam do łazienki i rozebrałam sie z poplamionych ubrań. Otarły mnie dwa pociski.. - Fuck.. - powiedziałam do siebie i zaczęłam je odkażać. Jedną ranę trzeba zszyć, wyjęłam odpowiednie przyrządy, zagryzłam jakiś ręcznik i zaczęłam mój zabieg. Po około 15 minutach byłam już opatrzona, zakleiłam plastrem i mogłam sprzątać i wziąć prysznic. Znowu będę musiała przyklejać nowy opatrunek! Mimo to wykąpałam sie i zawinięta w ręcznik wyszłam z łazienki. Ubierając sie myślałam o Billu i tym co on wyprawia. Wysyła na mnie moich dawnych znajomych! Rayn'a poznałam go kilka lat temu, chciał połączyć ze mną siły jak jeszcze w tym siedziałam. Nie działałam w duetach, więc odrzuciłam jego propozycje, jak każdą inną od Sokołów. Przez to narobiłam sobie więcej wrogów i tylko czekają na okazje by sie zemścić. A to co proponuje im Bill jest najodpowiedniejsze.. Do tego, że działałam sama to jeszcze byłam najlepsza. To drażniło ich najbardziej.. A to że mogą zabić kogoś bliskiego z mojego otoczenia jest najgorszą zemstą jaka może być. Każdy w tej branży wie że utrata kogoż ważnego jest największym ciosem. Ale Rayn już nic nie zrobi i jeśli chodzi o kilka następnych dni to Niall jest bezpieczny. Muszę przewidzieć każdy ruch Billa by chronić Irlandczyka.. Włosy rozczesałam i zeszłam do kuchni, gdzie właśnie był Niall.
J: Cześć. - powiedziałam i podeszłam do blatu, by zrobić sobie kawę.
N: Hej.. Zrobiłem kolacje.. - spojrzał na mnie z niepewnym uśmiechem.


J: Super.. - usiadłam do stołu i Nialler postawił przede mną porcje spaghetti. Ładnie pachniało. Usiadł na przeciwko mnie unikając kontaktu wzrokowego. Wzięłam pierwszy kęs i czułam jak blondyn mi sie przygląda, jakby badał moją reakcje.
N: Nie smakuje Ci? - spytał patrząc prosto w moje oczy, chyba bardzo sie starał by kolacja mu wyszła.
J: Jest bardzo dobre i miło jest zjeść coś z rąk amatora.. - uśmiechnęłam sie. Przez blondyna twarz przebiegła ulga. Przyłożył sie do tego dania, na pewno spędził przy przygotowaniu tego posiłku z pół dnia. A zabijanie może być wyczerpujące, więc miło tak po 'pracy' wrócić do domu i zjeść kolacje nieugotowaną przez siebie samą, taką prostą, nie wymagającą skomplikowanych składników. Dawno nawet ja tak nie gotowałam, ale lata praktyki w mojej restauracji oduczyły mnie od tego. Niall jest jakby czymś nowym dla mnie, powrotem do prostych rzeczy. Zjadłam ze smakiem i posprzątałam po kolacji. Ból był odczuwalny, ale znośny, a nie chciałam mu pokazywać że cierpię.
N: Jak było dzisiaj w pracy? - zapytał gdy siedzieliśmy już w salonie.
J: Duży ruch dzisiaj był w restauracji, ale nie miałam problemu by wszystko ogarnąć. - w jego oczach dostrzegłam że nie oto chodziło. Chłopak bał sie tego c
ałego polowania. Oni polują na Nialla a ja na nich! - Teraz przez kilka dni zapewne będziesz bezpieczniejszy.. Powoli kończą sie Billowi ludzie.. - zaśmiałam sie, to był pocieszający fakt, że ja jedna niszczę wielką armie.
N: Czyli że mogę spotkać sie z przyjaciółmi? 

...
________________________
Pisajcie co sądzicie.. I bądzicie dla mnie wyrozumiali!!!!!
Może by tak z 10 komów!!!!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

11 komentarzy:

  1. Super! Bardzo mi się podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ♡♡ ;**/Zosia

    OdpowiedzUsuń
  3. Next ♡ rozdział jak zawsze mega ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny jak zawsze *.* <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Geeeeeeeeeeeeeeeeeeeenialny *-* ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Ekstra !!! Rozumiem że nie masz czasu i jesteś zmęczona ale ciesze sie ze znajdujesz czas na tego bloga :) czekam na nexta ❤Jula

    OdpowiedzUsuń
  7. *------* love /A

    OdpowiedzUsuń
  8. super!! ciekawe czy Nath pozwoli Horanowi spotkać się z przyjaciółmi :) czekam nn /N

    OdpowiedzUsuń