CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!

niedziela, 28 czerwca 2015

82. You see Nathalie.. I am such as you.. !




Aloha!!
Może i to FF jest pomieszane, aż dziwne że ja sie nawet nie pogubiłam jeszcze :D Ale nie, ja wiem do czego to zmierza..! :D

Objaśnienie:
J: - ja(Nathalie, potem Niall)
N: - Niall (potem Nath)
____________

http://img2.stylowi.pl//images/items/o/201312/stylowi_pl_samochody-i-motocykle_16517790.gifW lusterku widziałam jak z tego najbliżej nas wychyla sie typ z bronią. Puściłam kierownice i odwróciłam sie tyłem do kierunku jazdy, broń bardzo szybko znalazła sie w mojej dłoni i bez żadnych skrupułów pociągnęłam za spust. Wróg dostał w sam środek czoła, a jego kierowca był kolejny. Chwile później ich samochód wypadł z drogi, a my dalej uciekaliśmy. Widziałam na twarzy blondyna przerażenie i podziw. Nie wiem czy widział mnie kiedyś w akcji.. Jechaliśmy bardzo szybko, podjechałam jak najbardziej mogłam do Nialla.
J: Choćby nie wiem co, nie zatrzymuj sie.. !!
- krzyknęłam do niego, skinął głową i dodał gazu. Wiedział gdzie ma dotrzeć, ja zostałam trochę z tyłu i widziałam jak Niall wymija kolejne samochody.. Rozwalałam goniące nas auta, nie miałam wyrzutów sumienia, 

zabijając naszych kolejnych wrogów. Kończyła mi sie amunicja w magazynku, ale miałam jeszcze mój nóż, Tylko użycie go wiąże sie z podjechaniem do nich bardzo blisko. Został mi tylko jeden samochód z dwoma typami, zbliżyłam sie do pasażera i bez żadnego zawahania wbiłam mu nóż w serce, usłyszałam tylko strzał i poczułam niesamowity ból w barku. Spojrzałam wściekła na kierowce i widziałam że chce wystrzelić po raz kolejny. Z prędkością światła rzuciłam moim sztyletem i trafiłam go w szyje. Zdążył jeszcze raz wystrzelić i kula otarła sie o ten sam bark. Krew lala sie bardzo mocno i na ścigaczu nie dała bym rady jechać. Wskoczyłam do tego samochodu zanim wypadł z drogi, wyrzucając z niego martwego kierowce. Gdy opanowałam auto, przyszła kolej na pozbycie sie pasażera, bez zatrzymywania sie otworzyłam drzwi i wykopałam go na ulice. Czułam że słabnę, a jeszcze mam jakieś 50 km. Przyciskałam dłoń do rany, starając sie ją zatamować, ale zaraz miedzy palcami wydostawała sie krew. Wciskałam gaz do podłogi by jak najszybciej znaleźć sie przy blondynie. Nie może być sam, to dla niego niebezpieczne. Udało mi sie przejechać tą odległość na resztkach sił, wyszłam ledwo z samochodu i zapukałam do drzwi. A potem tylko ciemność..
    Obudziłam sie jakiś czas później, nie wiem ile byłam nieprzytomna. Wyszłam z łóżka i zeszłam na dół, w salonie ze zmartwioną miną siedział Niall. Zignorowałam to i poszłam do kuchni, napiłam sie wody i wróciłam do sypialni. Zabrałam świeże ubrania, poszłam do łazienki i ogarnęłam sie trochę. Zmylam z ciała zaschnięta krew, moja rana była zawinięta w bandaż, Horan musiał sie mną zając. Odświeżyłam sie, umyte i wysuszone włosy związałam w koka, nałożyłam na twarz krem oraz pomalowałam sie delikatnie. Zrobiłam nowy opatrunek, ubrałam sie i dopiero teraz poszłam do blondyna. Chyba adrenalina teraz ze mnie schodziła, bo ból nasilał sie z sekundy na sekundę.
J: Jak sie czujesz? - spytałam widząc jego zmęczona twarz, zajęłam miejsce obok niego i powoli oparłam obolałe plecy o kanapę.
N: Jaa?! - zdziwił sie - ..Wiesz nic mi sie nie stało. - rzucił - Ty raczej powinnaś jeszcze odpoczywać.. - miałam wrażenie że jest zły, tylko o co skoro uratowałam nam życie. Po raz kolejny z resztą!
J: Nie mam na to czasu! - mruknęłam i wstałam z miejsca. Zrobiłam sie głodna, więc poszłam do kuchni. Starałam sie zrobić coś do jedzenia, ale ręka tak mnie bolała, że nic nie mogłam nią podnieść. Tyle razy już byłam postrzelona, ale bark to jedno z najbardziej bolesnych miejsc. - Kurwa mać!! - krzyknęłam gdy po raz kolejny nóż wypadł mi z reki i rzuciłam nim o ścianę, odbił sie z hukiem i spadł na podłogę. Zrezygnowałam z robienia sobie kolacji i usiadłam z kartonem soku przy stole. Jestem prawo ręczna i jak każdy tą właśnie ręką najwięcej rzeczy wykonuje, a to w tą rękę mnie ten idiota postrzelił!
N: Co sie stało? - usłyszałam jego łagodny głos, chwile potem siedział koło mnie.
J: Nic.. - mruknęłam, nie chciałam go ranić, on nie jest niczemu winny.. To człowiek.. Blondyn wstał z miejsca i wziął szklankę z szafki, przyglądałam mu sie cały czas i widziałam jak na jego twarzyczce maluje sie uroczy uśmiech.
N: Proszę.. - postawił przede mną szklankę z sokiem. - Jesteś głodna?! - zapytał troskliwie. Ten chłopak działa na mnie jak lek na ból, moje samopoczucie od razu sie poprawiło.
J: Straciłam ochotę na jedzenie.. - przyznałam. Horan znów sie uśmiechnął i zaczął wyciągać z szafek potrzebne mu przedmioty.
N: Na co masz ochotę? - spojrzał na mnie. Na Ciebie!! Krzyknęło mi w głowie, uśmiechnęłam sie na samą myśl o tym.
J: Zdam sie na Ciebie.. - teraz to sie śmiałam. Nialler patrzał na mnie z rozbawieniem, ale nic nie powiedział. Wstałam z miejsca i powędrowałam do łazienki, ból był bardzo mocny i nie mogłam w ogóle ruszać ręką. Wyjęłam z apteczki dwie mocne tabletki i wróciłam do kuchni, popiłam je sokiem i teraz pozostało mi poczekać na działanie leku. Osiadłam w wygodnym fotelu, włączyłam tv i pogrążyłam sie we własnych myślach. Coraz częściej moja głowa podsuwa mi takie myśli. Nie może tak sie dziać! Musze go chronić, a nie pragnąć go!
N: Proszę.. - zauważyłam blondyna stawiającego pyszne naleśniki na stolik przede mną. Uśmiechnęłam sie do niego i wzięłam widelec w zdrową rękę. Jadłam powoli, chyba leki zaczęły działać, bo robiłam sie senna i ledwo kontaktowałam, a obraz sie rozmazywał. - Nath wszystko w porządku? - zmartwił sie i złapał mnie za bark. Od razu syknęłam z bólu, to te postrzelone ramie - Przepraszam. - zabrał dłoń, poczułam jak bierze mnie na ręce i układa na kanapie. Chwile później widziałam wszędzie krew, trupy.. Pełno pocisków, sztyletów i innych noży..
J: Co tu sie stało? - pytałam sama siebie, to było przerażające nawet jak dla mnie. Szłam jak mi sie wydaje po moim pałacu, tylko że te trupy to nie byli wrogowie, nie znałam połowy, ale ta druga część to.. To ci dobrzy znajomi.. Bruno, Carl, Zayn, Hazz, Liam, i nawet wredny Tomlinson.. Przeszłam do salonu, na ścianach było pełno rozchlapanej krwi, moje serce biło zdecydowanie za szybko.. Zauważyłam na kanapie jakieś martwe dzieci, poczułam jak moje serce sie na chwile zatrzymuje.. - Nie wierze.. - zakryłam sobie usta widząc Nialla. Stał tam na środku i patrzał na otaczające nas trupy. Jego mina była zadowolona, jego ubranie, dłonie były całe w czerwonej cieczy, do tego trzymał zakrwawiony nóż w reku.. - Niall.. - szepnęłam, nagle nie wiadomo skąd w jednej z jego dłoni pojawiła sie odcięta głowa.


N: Oni wszyscy nam zagrażali skarbie.. A on najbardziej.. - pokazał mi odciętą głowę, to Viktor..
J: Nie!! - krzyczałam, nie mogłam stamtąd uciec, bałam sie i wszędzie gdzie nie weszłam widziałam Nialla z głową Vika.
N: Widzisz, stałem sie taki jak Ty. - ciągle słyszałam to jedno zdanie..


*Oczami Nialla*
        Położyłem Nathalie na kanapie, martwiłem sie o nią, widać było że jest osłabiona. To wszystko przeze mnie! Gdybym został z nią pewnie nic by jej sie nie stało.. Przykryłem ją kocem i usiadłem obok niej. Zastanawiało mnie to dlaczego tak szybko musieliśmy uciekać z pałacu, ale myślę że jak tyle aut nas goniło to nie dałaby rady chronić nas w domu.. Brunetka zapadła w bardzo głęboki sen, nawet sie nie przebudziła gdy przenosiłem ją do sypialni. Nie wiem na ile tu będziemy, mam nadzieje że nie długo, bo to kompletne zadupie. Nic tu nie ma, nasz domek stoi schowany wśród wielkich drzew, a dookoła jest niesamowicie wysoki żywopłot.. Jak za pierwszym razem tu przyjechałem to nie wiedziałem nawet gdzie są drzwi. Położyłem sie obok Nathalie i wpatrywałem sie w nią, zasnąłem mimowolnie, ale w nocy poczułem że drży, cała.. Wierciła sie, była oblana potem..
N: Nie chce byś był taki jak ja!! - krzyczała, szybko z łazienki wziąłem zmoczona szmatkę i ochładzałem ją. Musiała mieć przerażający sen, pewnie przez ten ból. Postrzał był poważny, z trudem zatamowałem jej to krwawienie, pocisk przebił ją na wylot.. To co sie dzieje w moim życiu nigdy by sie nie wydarzyło gdyby nie ona. Czasami zastanawiam sie po co ja pchałem sie do jej życia, ona ewidentnie trzymała mnie na dystans, ale ja sie nie poddawałem i doszliśmy razem tu gdzie doszliśmy.. Ciągłe strzelaniny, ucieczki, zabijanie, z jednej strony mam już serdecznie tego dość, a z drugiej przyzwyczajam sie do tego. Stało sie to dla mnie czymś normalnym, na porządku dziennym. Czuje że gdybym sobie odpuścił poznanie jej to żałowałbym tego..

...
__________________
To jak?! wiecie że jak będziecie komentować tak żeby dodawać rozdziały codziennie lub co dwa dni, to może za dwa tygodnie go skończę :D Ja nie wiem co będę robić ?
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

16 komentarzy:

  1. Super :))) ♥ ~ Joanna.

    OdpowiedzUsuń
  2. superany!!! nie chce zeby sie skonczyl ale jak tak to bedziesz pisac kolejnego bloga rownie superasnego :D czekam nn <3 Jula
    PS. a jeszcze takie pytanko bo kiedys bylo napisane ze Nath miala przyjaciela zanim ja porwali i czy tym przyjacielem byl Niall?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julia nie moge Ci zdradzić takich rzeczy, ale moge powiedzieć Ci że za kilka rozdziałów wszystko sie wyjaśni :)
      Naat

      Usuń
    2. Chodziło mi właśnie o to czy będzie coś o tym w następnych rozdziałach ❤Jula

      Usuń
  3. czemu na autostradzie nikt się nie zdziwił że dziewczyna na motocyklu z bronią strzela do aut i te trupy i krew haha :D
    Super część . Wiedziałam od razu że to sen ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super czekam na nn dodaj jak najszybciej ❤

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo, bardzo, bardzo fajny :* *-* ;) /Weraa.xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny :) / Ania

    OdpowiedzUsuń
  7. super z niecierpliwoscia czekam na nn:)

    OdpowiedzUsuń
  8. extra // Julia

    OdpowiedzUsuń