CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!

wtorek, 23 czerwca 2015

77. My baby..

Siemanko!!
Szczerze mówiąc mozolnie spełniacie warunki :P
Do tego pamiętacie jak wspominałam o nowym FF? Załozyłam już tego bloga :D Ja i Liv mamy nadzieje że moje czytelniczki będą czytać też tego bloga!! <3 To ON!!

Objaśnienie:
J: - ja (Nathalie, potem Niall),
B: - barman, 
A: - Ashton, 
H: - Harry.
____________________

Zabrałam sie około 9pm za gotowanie dań dla normalnych już gości. Dzieci z sierocińca wyszli o 7pm, więc mieliśmy jeszcze czas na posprzątanie.. Zapowiadała sie długa noc w lokalu.. Tak też było, o 11pm, zaczęliśmy dopiero sprzątać, jednak gdy miałam już sprawdzić dzisiejszy stan konta dostałam powiadomienie z systemu Billa. Dostałam cynk że koleiny Sokół szykuje sie na Nialla. Nie mogę dopuścić do tego by coś mu sie stało, mimo że jest bezpieczny w domu, ale nie kontaktowałam sie dzisiaj z blondynem więc nie wiem czy nie wywinął mi żadnego numeru.. Bill sie nie poddaje, z reszta on nigdy nie rzucał slow na wiatr, ale pewnie większość mafiozów po takich stratach by zrezygnowała. Odłożyłam wszystko nawet nie wyłączyłam komputera w biurze, ściągnęłam fartuch i wyszłam z pomieszczenia. Niemal biegiem znalazłam sie w kuchni, spojrzałam tylko na Viktora.
J: Pozamykaj lokal! - powiedziałam i już mnie nie było. Po drodze sprawdziłam wszystko na temat mordercy. Ma na imię Ashton, wiem że jest teraz w kasynie, zawsze tam przesiaduje.. Dojechałam do wyznaczonego miejsca bardzo szybko i weszłam do środka. Szatyn siedział przy jednym ze stołów, a dookoła niego było pełno dziwek. Nie zdziwił mnie ten widok! Pamiętam że Sokoły właśnie z tego słynęły, wydalali całą kasę na głupie kasyna i prostytutki. Usiadłam przy barze i przyglądałam mu sie.
B: Co podać? - usłyszałam głos jakiegoś faceta za sobą. Odwróciłam sie w jego stronę.
J: Cole. - powiedziałam stanowczo, barman spojrzałam na mnie podejrzliwie i podał mi napój. Wróciłam do obserwowania mojego wroga, na szczęście żadnych znajomych twarzy nie widziałam. Przesiedziałam w tym kasynie kilka godzin, zaczynało mi sie powoli nudzić! Nie mogę siedzieć tu do rana, ale przecież go zabić przy tylu ludziach. W końcu wstał z miejsca, pozbierał swoje żetony i podszedł do barmana.. Wymienił je na kasę i zaczął wychodzić. Oczywiste jest to że poszłam za nim, wyszedł tyłem, co ułatwiło mi sprawę.
J: Ty jesteś Ashton? - zapytałam gdy byliśmy na zewnątrz.
Ashton!
A: Tak, wybacz.. Nie dostaniesz już kasy.. - zaśmiał sie złośliwym, pijanym głosem. Wyjęłam broń i stanęłam na przeciwko niego.
J: Wcale jej nie chce! - warknęłam
A: To czego chcesz?! - odwrócił sie w moją stronę. Pokazałam mu broń, wyciągając ją przed siebie. Chłopak zaczął sie śmiać, jakby było z czego.. - O popatrz.. Ja też mam.. - wyjął swój pistolet i wycelował we mnie. Stawiałam powoli kroki w jego stronę, nie bałam sie go!
J: Masz jakieś ostatnie życzenie? Pytanie? - mój głos przepełniony był wściekłością.
A: Pytanie! Za co chcesz mnie Nathalie zabić? - znów sie zaśmiał. Nawet wiedział kim jestem.
J: Za Nialla.. Ile Bill ci dał za zabicie go?
A: Sporo.. jeszcze nigdy tyle nie proponował.. Musieliście go nieźle wkurwić! - spojrzał w moje oczy z ciekawością.
J: Szkoda że przeleci ci koło nosa taka kasa.. - załadowałam pistolet i już miałam pociągnąć za spust, kiedy usłyszałam wystrzał, a po chwili przerażający ból przeszywał moje ciało. Nie zwlekałam jednak i odsunęłam myśli i bólu, pociągnęłam za spust i  widziałam jak Ashton pada na kolana, wystrzeliłam kolejny raz by nie miał szans przeżyć.. Złapałam sie za miejsce bólu, to brzuch.. Moje dziecko.. Nawet nie powiedziałam Niallowi, nie zdążyłam go zobaczyć..

*Oczami Nialla*
J: No gdzie ona jest?! - pytałem sam siebie. Wyszła rano do restauracji, a jest już po północy, nigdy tak późno nie wracała nawet po 'tej' pracy. Wcześniej mówiła mi że wróci później, dając najpierw kazanie, że ja mam nie opuszczać tej posiadłości. Denerwowałem sie jeszcze bardziej, bo jej stan zdrowia sie nie poprawił, chodziła blada, miałem wrażenie że jest chora.. Wziąłem telefon do reki i wykręciłem jej numer. Wsłuchiwałem sie tylko w dźwięk sygnału. Po kilku nieudanych próbach wybrałem numer do Hazzy.
H: Horan? - na szczęście odebrał od razu.
J: Harry potrzebuje twojej pomocy. - chłopak nie odpowiedział więc kontynuowałem. - Nathalie jeszcze nie wróciła.. Zawsze mówiła i wracała na pewno przed północą. Mam złe przeczucia..
H: Dzwoniłeś?
J: No jasne! - powiedziałem już nieco wściekły.
H: Dobra, nie denerwuj sie. Co ja mam zrobić?
J: Uruchom swoje kontakty i dowiedz sie gdzie może teraz być. Znasz sie na tym..
H: Taak.. - czułem że sie uśmiecha, czemu go to bawiło?! - Zaraz sprawdzę, bądź pod telefonem.
J: Pospiesz sie. - powiedziałem i rozłączyłem sie. Styles po niecałych dwóch minutach oddzwonił i zdradził mi gdzie jest człowiek który ma polować na mnie. Nath pewnie tez o tym wie.. Cholera!! Zabrałem z nocnej szafki, w sypialni brunetki, pistolet i schowałem go za pasek od spodni. Niedługo potem wciskałem pedał gazu w podłogę samochodu. Chciałem jak najszybciej dostać sie do tego miejsca. Na szczęście wiedziałem gdzie to jest. Znalem to kasyno, wcześniej chodziłem tam z chłopakami w sprawie interesów. Było już strasznie późno, a w mojej głowie rodziło sie coraz więcej złych myśli. Z zawrotną prędkością podjechałem na tyły kasyna. Gdy tylko wysiadłem z auta usłyszałem odgłos strzału, pobiegłem szybko w tamtą stronę, słychać było jeszcze kilka strzałów. Wyjąłem

postrzelona Nath..
broń zza pleców i wyciągnąłem przed siebie. - Nath?!! - na miejscu znalazłem tylko Nathalie i pewnie tego chłopaka. Dziewczyna ledwo co stała na nogach, a szatyn leżał w kałuży krwi. Podszedłem ostrożnie do niego, by sprawdzić czy nie żyje. Kucnąłem przy nim i moje przypuszczenia sie sprawdziły, był już martwy. Nathalie jest niezłą zawodniczką. Kątem oka zauważyłem jak dziewczyna upada na ziemie, szybko zerwałem sie na nogi i podbiegłem do niej. Podniosłem delikatnie jej głowę.
J: Nathalie co ci jest?

..
____________
I jak?! Ciąży sie nie spodziewaliście, a tego?!
Kolejna część za 12 komów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!




Naat

13 komentarzy:

  1. Wow super <3 tylko żeby dziecku nic nie było :( niech Niall się dowie :3
    Czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  2. Coraz bardziej ciekawiej :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Coraz ciekawiej... :)... ale cały czas zastanawiam się kiedy pomiędzy nimi doszło do takiego zbliżenia, że Nath zaszła w ciążę?! :O /Weraa.xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj rozdział od 41 do 42, tam jest.. :)
      Naat

      Usuń
  4. Świetny *,^ Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaaa szybko kolejny!! Świetnie piszesz *o*

    OdpowiedzUsuń
  6. Hah wszyscy na anonimach, a co do rozdziału to cudowny jak zawsze ;*
    Liczę na kolejny jeszcze dzisiaj xd

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe co jej będzie *_* szybko neeexcik !!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. wow superrr!!!!!!!! dawaj nastepny <3 Jula

    OdpowiedzUsuń