CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!

sobota, 21 lutego 2015

6. Okay?!

Hejka :*
Następny rozdział, oby sie spodobał..
Myślę, że akcja zaczyna sie już rozkręcać i będzie już tylko ciekawiej.. :)

 Objaśnienia chyba oczywiste.. :)  
J: - ja, (Niall, potem Nathalie),  
V: - Vik
Li: - Liam, 
Lou: - Louis,  
H: - Harry, 
Z: - Zayn,
N: - Niall, 
K: - ktoś.
___________________

~Oczami Nialla.. - wciąż~

Starałem sie trzymać blisko Zayna i jakieś 10 minut później byliśmy w domu Tomlinsona. Zayna jakoś nie obchodził fakt, że go nie ma, weszliśmy do środka i szatyn starał sie dodzwonić do loczka. Ja siedziałem jak na szpilkach, czego oni chcą?! Kilkanaście minut później do domu weszła, tak bardzo wyczekiwana, dwójka. Od razu poderwaliśmy sie z miejsca.
J: Nic wam nie jest?!
- powiedziałem szybciej niż którykolwiek z nich.
H: Nie.. - powiedział łagodnie, kamień z serca.
Z: Dowiedzieliście sie czegoś? - usiedliśmy w salonie i chłopaki zaczęli nawijać na ten temat.. Wyłapałem tylko, że mają taki rozkaz i że chłopaki kazali im, pod groźbą zabicia ich, zostawić nas a w szczególności mnie, w spokoju.
Li: Czego oni mogą od Niallera chcieć? - słyszałem zatroskany głos Liama.
Lou: Nie wiem, ale chyba, tak na wszelki wypadek, Niall zamieszkaj z którymś z nas.. - teraz to byłem zaskoczony.
J: Nie ma takiej potrzeby.. Poradzę sobie, mam przecież broń od Zayna.. - starałem sie wymigać, nie chce mieć niańki!

H: A potrafisz z niej korzystać?!
J: Pamiętam jak sie to robi, Lou przecież przy was mi to mówił..
Z: Może jednak sie zgodzisz.. Tylko na kilka dni, aż będziemy mieli pewność, że dali sobie z Tobą spokój.. - przekonywali.
J: Tydzień! Nie dłużej! - powiedziałem ze złością i zrezygnowaniem.
Li: To u którego? - spytał wszystkich.
H: Może zróbmy jak za dawnych lat i zamieszkajmy wszyscy razem na te kilka dni.. - zaproponował, Hazz ostatnio coś błyska pomysłami. Ucieszyłem sie, chciałem wrócić do tych dawnych lat..
J: To mi pasuje! - odpowiedziałem od razu.
Z: Dobrze by było powspominać i w razie co połączylibyśmy siły..
Lou: Spoko.. Tylko będę musiał coś załatwić. - Lou i jego tajemnicze sprawy - To u którego z nas?
H: U mnie.. W sumie to mam największą chatę.. - wszyscy sie zgodziliśmy i każdy z nas sie porozjeżdżał do swoich domów by sie spakować. Z trudem przekonałem Zayna, że sam mogę jechać do domu i raczej już mi nic nie grozi. Zgodził sie tylko pod warunkiem, że będę sie meldował. Czasami mam wrażenie że oni uważają mnie za jakiegoś dzieciaka! Nic nie pozwalają samemu zrobić, a przecież to loczek jest najmłodszy! Nie moja wina, że nie interesują mnie takie sprawy co ich, zabijanie i dilerka to nie moje życie.. Ponad godzinę później wszyscy już w świetnych humorach byliśmy u Hazzy i piliśmy piwo, wspominając dobre czasu..

~Oczami Nath..~


Zaparkowanie wszystkich aut, rozpakowanie wszystkich rzeczy, tak by wszystko było idealnie, zajęło mi kilka dni.. Plan pałacu znałam już niemal na pamięć i przyzwyczaiłam sie do wielkiej przestrzeni tam. Jutro już pojawię sie w restauracji, z resztą brakowało mi tego. Przy gotowaniu zapominam o wszystkim.. Siedziałam w salonie i wpatrywałam sie w telewizor dla zabicia czasu gdy dostałam wiadomość. Byłam przekonana, że to Vik, wzięłam sprzęt do ręki i to nie on.. Wiadomość wysłał Bill, odbiorcom nie byłam ja. Znam sie trochę na informatyce i kiedyś wczepiłam Billowi małe urządzenie dzięki któremu wiem co robi, do kogo dzwoni, ogólnie z kim sie kontaktuje. ' Śledzić Irlandczyka.. !', krótka coś ta wiadomość.. ten mężczyzna zawsze był stanowczy i ujmował wszystko w kilku słowach, ale widzę, że z wiekiem robi to coraz bardziej. Nie znałam nikogo takiego więc nie przejęłam sie tym zbyt mocno. Zazwyczaj interesują mnie te, które związane są ze mną.. Odłożyłam komórkę i poszłam spać. Gdy tylko słonce wstało ja wyszłam pobiegać, okolica o tej porze była piękna, ale nie miałam czasu na zwiedzanie. Poranny jogging, szybki prysznic i jazda do pracy. Samo sie nie zarobi, więc trzeba sie wziąć za wszystko.
J: Przejmuje dowodzenie Vik.. - weszłam do kuchni gdzie już było kilku moich pracowników. Viktor akurat mówił im co mają dzisiaj robić. Zrobiłam to za niego i każdy zabrał sie za wykonywanie swoich czynności. - Radziłeś sobie? - zapytałam gdy staliśmy już sami.
V: Jak widać.. - uśmiechnął sie lekko - ..Nath?
J: Hmm? - spojrzałam na niego, zakładając swój fartuch.
V: Znasz Nialla Horana? - mało co nie zakrztusiłam sie wdychanym powietrzem.
J: Niee.. A dlaczego o to pytasz? - byłam zaskoczona.
V: Był tu kilka dni temu i pytał o Ciebie, chciał porozmawiać..
J: Nie znam go i nawet nie chce poznać. Dobrze wiesz co mi sie czasami przydarza, a on?! Dawna gwiazda pop to raczej nie jest mój świat.. - zaczęłam przygotowywać różne potrawy.
V: Wiem, tak tylko mówię.. - odszedł i zajął sie swoimi zadaniami na dzisiaj.. Ten chłopak nie opuszczał mojej głowy przed cały dzień, po co on sie pakuje do mojego życia?! Na podobnych myślach zleciał mi cały dzień, pod wieczór było, jak zwykle, więcej ludzi niż za dnia, więc większe zamieszanie było w kuchni. Do tego co chwile któryś z kucharzy musiał wychodzić na sale, bo klienci wołali. - Nathalie.. ! - zawołał mnie, spojrzałam błagalnie na niego.
J: Nie mów, że ktoś chce ze mną rozmawiać.. - zrezygnowanie przeze mnie przemawiało, nie miałam czasu na pogaduszki, nawet jeśli to były by pochwały.
V: Mogę poprosić by zaczekał do zamknięcia.. - zaproponował
J: To aż tak temu komuś zależy? - zdziwiłam sie, ostatnimi takimi klientami byli dziadkowie, a nie sądzę żeby to znów byli oni..
V: Zapytam i ci powiem.. - wyszedł na sale restauracyjna a ja znów zaczęłam gotować. - On poczeka.. !! - krzyknął do mnie po kilku sekundach, tylko skinęłam głową i spojrzałam na zegarek: - 10pm, czyli godzina do zamknięcia.. Nawet sie nie spostrzegłam kiedy zaczęliśmy sprzątać po całym dniu. - Dobra idź, a ja posprzątam po tobie.. - jego dobroć była dzisiaj zaskakująca.
J: Coś ty taki miły?! - zaśmiałam sie
V: Dawno cie nie było, wiec korzystaj z tego.. - on też sie zaśmiał, poszłam sie przebrać i wyszłam z restauracji, rozglądając sie za tym kimś z kim miałam porozmawiać. Nikogo nie zauważyłam więc skierowałam sie do samochodu.
K: Nathalie?!! - usłyszałam za sobą czyiś głos, taki jakby znajomy.. Odwróciłam sie i zauważyłam blondyna idącego w moją stronę. Poznałam go dopiero jak stał już jakiś metr ode mnie.
J: Czego chcesz?!! - warknęłam, to wróży tylko kłopoty.

N: Porozmawiać, poznać Cie.. - uśmiechnął sie mimo wszystko.
J: To nie jest najlepszy pomysł.. - odmówiłam.
N: No nie daj sie prosić, nic Ci sie nie stanie jeśli pójdziesz ze mną na kawę.. - proponował, mi może nie! Ale tobie tak!?
J: Nie mam czasu..
N: A kiedy będziesz go mieć? Dostosuje sie. - był nieugięty.
J: Nigdy! - powiedziałam oschle. - Wybacz, spieszę sie.. A i mam dla ciebie dobrą rade.. - spojrzał na mnie z nadzieją.
N: Tak?
J: Nie przychodź tu więcej! - odwróciłam sie na piecie i skierowałam sie do auta.
N: Do zobaczenia!! - krzyknął za mną, już wiem, że ten chłopak nie odpuści..
         Kolejne dni leciały mi strasznie szybko, codziennie wstawałam z nadzieją, że blondyn sobie odpuści, a on codziennie przychodzi do restauracji, codziennie pyta o mnie, codziennie stara sie bym zgodziła sie na tą głupia kawę. Dzisiaj jest to samo, już z daleka widzę, że idzie w moim kierunku gdy zamykam restauracje.
J: Odpuścisz sobie kiedyś? - zapytałam, zanim on zdążył otworzyć usta.
N: Podejrzewam, że nie.. - uśmiechnął sie, patrzałam na niego, w jego oczy, wspaniały uśmiech. To jedyna osoba która wyraziła tak wielką chęć bycia w moim otoczeniu, tylko nie jest wcale świadomy, że w niedalekiej przyszłości będzie tego żałował najbardziej na świecie.. Od razu ocknęłam sie i zamrugałam kilkakrotnie, na co chłopak cicho sie zaśmiał. - To jak? Będzie mi łatwiej, jak dasz zaprosić sie na kawę.. - znów ten piękny uśmiech i nieznany mi błysk w oku.
J: Łatwiej? W czym?
N: W poznaniu Cie, porozmawianiu.. - przyznał, na mojej twarzy pojawił sie mały, ledwo widoczny uśmiech. Zaczęłam iść w kierunku auta, a blondyn za mną. - No zgódź sie.. - prosił
J: Jutro, o 11pm wejdziesz do restauracji i usiądziesz przy stoliku.. - powiedziałam stanowczo. Przez chwile chyba nie dotarło do niego co powiedziałam, sama byłam zaskoczona swoimi słowami!
N: Dzięki..
...
__________________

Hmm.. I jak?! 
Podnoszę poprzeczkę :D
10 komentarzy i kolejny rozdział :D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!!!!!!!!!



Naat

5 komentarzy:

  1. Super <3 *-* nie moge sie doczekac nn :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty rozdział *-* Cieszę się, że Nath zgodziła się na zaproszenie Niall'a :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Po prostu czysty geniusz
    Czekam na next'a

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz talent dziewczyno *.* Nie zmarnuj go. <3 Jesteś świetna,świetnie piszesz. Nie to co ja :D No co mam powiedzieć, brak mi słów. Nic dodać, nic ująć. *-* Czekam na następny rozdział <3 I przy okazji zapraszam do mnie http://changes-niall-harry.blogspot.com
    http://last-minute-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się jak zawsze *-* czekam na kolejną część !

    OdpowiedzUsuń