CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!

piątek, 19 maja 2017

115. I think it's over..

Hejka :*
Wiem ze czekaliście znów kilka miesięcy, a obiecałam inaczej..
Poprawie się!!


Objaśnienie:
J: - ja ,
K , K2: - kobieta, kobieta 2
M: - mężczyzna,
Z: - Zack,
V: - Viktor.


__________________

K2: Bill Smith to była bardzo niebezpieczna postać, jego brak może albo pogorszyć sytuacje albo polepszyć i nie wiem czy mamy Pani dziękować czy zamknąć w więzieniu na kolejne stulecie. - gdybym nie siedziała to chyba bym sie przewróciła. Ja nie mogę na tyle lat zostawić Nialla!
M: Proszę poczekać na zewnątrz, musimy przedyskutować tą sprawę. - Zack złapał mnie za ramie i jak przystało na policjanta wyprowadził z sali.
Z: Myślę, że spojrzą na Ciebie przychylnym okiem. - uśmiechnął się, może i ma rację.
J: Mam nadzieję.. - denerwowałam się, w środku cała się trzęsłam z nerwów.
Z: Poważnie Nathalie, nie stresuj się tak, nigdy taka nie byłaś a poza tym byłaś w większych tarapatach. - jaki on mądry.
J: Możliwe, ale ludzie się zmieniają.. Nic nie rozumiesz.. - denerwować am się coraz bardziej, jak Niall poradzi sobie beze mnie?! Albo jak ja poradzę sobie bez niego?
       Czekaliśmy na wyrok chyba dobrą godzinę,  już z nerwów mnie nosiło,  a Zack.. oaza spokoju, jakby wiedział że nic złego się nie wydarzy..
M: Proszę wprowadzić winną. . - wyłonił się mężczyzna z sali. Posłusznie weszłam do środka i usiadłam na swoim poprzednim miejscu. Kobiety patrzyły na mnie z lekkim, niezbyt zrozumiałym dla mnie, uśmiechem.
K: A więc tak, - zaczęła jedna z nich - z tego co wiemy, jest Pani dość ciekawą osobowością,  pani przeszłość nie jest godna pochwały,  ale ostatnie lata byłyby  wzorem do naśladowania,  cudowna restauracja, pomoc potrzebującym,  tylko pogratulować  .. - co to sie ma do tej sprawy?
K2: ..do rzeczy, nie możemy wypuścić pani bez żadnej kary, więc kara grzywny będzie odpowiednia. Może Pan, panie Zack wyjść z sali.. - rozkazała mu, nie poprosiła. Policjant był zaskoczony, ale nie skomentował.
M: Dziękujemy Pani, panno Horan, sprawa zostaje umorzona, nie będzie żadnej kary, w dokumentacji odnotujemy że współpracowała pani z naszą tajna służbą śledczą i zlikwidowana Pani wroga publicznego numer 1. Naprawdę ktoś taki mógłby się nam przydać. . - niedowierzaniem własnym uszom
J: Czy ja dobrze słyszę? - skinęli głowami - To co z tą kara grzywny..?
K: Musieliśmy Ci coś przy nim powiedzieć. . liczymy na to że i Ty się nie wygadasz.. Przemyśl naszą propozycję..
J: Przepraszam ale nie mogę skorzystać,  Bill był moim ostatnim takim zadaniem, chce zacząć normalne życie,  więc dziękuję za waszą łaskawość i zapraszam na kolacje do mojej restauracji, wyślę zaproszenia do domów.. A teraz wybaczcie.. - wstałam z miejsca - .. muszę załatwić coś ważnego.  - uśmiechnęła się do nich, podałam im dłoń i tyle mnie widzieli. Uniewinniona to moje najlepsze słowo!!!! - Zack, wrócę sama. - wyszłam z sądu, policjant wybiegł za mną.
Z: Jak to sama, masz samochód pod komendą.. - no tak..
J: Dobra, ale szybko.. - uśmiechnęłam się i wsiadam do radiowozu. Szatyn próbował że mnie wyciągnąć o czym rozmawialiśmy ale na nic się to nie zdało,  za nic w świecie bym mu nie powiedziała. Niecałe pół godziny później byłam już w drodze do Vika, muszę z nim poważnie porozmawiać.. Przemknęłam przez restauracje jak cień, musiałam dokładnie rozpisać moją umowę z Viktorem.
V: Nathalie? - chłopak siedział za biurkiem..
J: Wypad! - powiedziałam groźnie,  muszę mieć spokój, a niepotrzebne pytania są teraz zbędne.
V: Oho.. wróciłaś.. - nie skomentowała, ale miałam ochotę wybuchnąć śmiechem. Chłopak wyszedł z pomieszczenia a ja otworzyłam odpowiednie dokumenty i zabrałam się za tworzenie umowy. To teraz tak, darowizna, czy przekazanie mu połowy udziałów, taak, to drugie będzie najlepsze, muszę jednak mieć jakiś wgląd w to co robi. Innymi słowy będzie moim wspólnikiem.
         Po dwóch godzinach miałam gotową umowę,  przekażę mu ją jutro, a tymczasem czas zapomnieć o całym świecie. Zajęłam z wieszaka mój fartuch i poszłam do kuchni, zapachy były wspaniałe, a kucharze uwijali sie w mgnieniu oka z każdym daniem. Wzięłam jedno i zabrałam się za gotowanie i tak do samego wieczora, widziałam że reszta kucharzy byli zaskoczeni że tu dzisiaj byłam, no ale cóż.. Może niech się na nowo przyzwyczaja.
V: Jak się czujesz? - podszedł w końcu do mnie.
J: Naprawdę dobrze.. - uśmiechnęłam się do niego - ..przyjdę też jutro, a tymczasem chodź,  muszę z Tobą porozmawiać.
V: Możecie iść do domu - zwrócił się do kucharzy - Ja posprzątam.. - byłam zaskoczona, ale może to i lepiej, pomogę mu. - To o czym chcesz porozmawiać? - zapytał gdy już byliśmy w biurze, usiedliśmy na swoich miejscach i po prostu zaczęliśmy rozmawiać, śmiać się i opowiadać sobie co u nas się działo przez ten czas. - Powiedz lepiej co teraz planujesz, skoro już po wszystkim..


J: Chodź,  pokażę Ci gdzie chce się znaleźć w niedalekiej przyszłości.. - wstałam z miejsca i podeszła do komputera, otworzyłam jednego z maili na mojej poczcie i
pokazałam mu zdjęcie mojej nowej posiadłości, no prawie mojej. Odtworzyłam szybko maila z mojej poczty i pokazałam mu zdjęcia domu który chce kupić.
V: Woow, kupiłaś ją?
J: Jeszcze nie, jestem w trakcie negocjacji.. - uśmiechnęłam się do niego i rozmarzyłam się jak będzie świetnie żyć tak daleko od wszystkiego i wszystkich.
V: Nath ja.. - zaczął dość poważnie - ..ja po prostu nie dam rady bez Ciebie..
J: Co masz na myśli?
V: Nic szczególnego, mówię tylko że potrzebuję Cie, nie poradzę sobie bez Ciebie i tęsknię za Tobą. - czułam się dość dziwnie, obiecał mi, że nic nigdy nie poczuje..
J: A co z Jannette? Pokłóciliście się ?
V: Nieee, wszystko jest jak najlepiej, ale wiesz, Ty to Ty.. - uśmiechnął się słabo i złapał mnie za dłonie - Wyprowadzisz się 2000 mil stąd i już więcej Cie nie zobaczę..
J: Posłuchaj mnie, jak na razie nigdzie się nie wybieram, to ma być dom na stare lata, poza tym zawsze będziesz mógł przyjechać albo zadzwonić i przecież wiesz że mam śmigłowiec i wystarczy, że dasz znać a ja zaraz będę blisko.. - uśmiechnęłam się pocieszająco - Wiesz, teraz to Jannette powinna być dla Ciebie najważniejsza, nie wypuścić jej ze swojego życia bo to wspaniała osoba.
V: Taak i tu masz rację, uwielbiam ją..
J: Tylko?
...
___________

I jak? Wiem ze długo czekaliście znowu.. Kilka miesięcy, ale postaram się częściej :* :*
Skomentujecie chociaż?
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!!!!





Naat

3 komentarze:

  1. Jaki fajny rozdział <3 Uwielbiam *-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam to opowiadanie. ♥
    Czekam na następny rozdział
    *-*
    ~A.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawno tu nie zaglądałam ale już jestem i ciesze sie z kolejnego rozdziału :) jestem ciekawa jakie jest "ale", mam nadzieje ze szybko dodasz kolejny ;)
    Jula

    OdpowiedzUsuń